W tamtych czasach kultura pracy była zupełnie inna, ponieważ każdy pracownik, który był doceniany, zarabiał godnie i przede wszystkim miał jakieś perspektywy rozwoju identyfikował się z firmą, w której pracował, a co za tym idzie znacznie bardziej przykładał się do wykonywanych zajęć.
Potem przyszedł rok milenijny i sytuacja uległa radykalnej zmianie. Rynek pracy podupadł, a liczba ofert jakościowych uległa drastycznemu zmniejszeniu, ponieważ rynek pracy się zmniejszył. Jest to po częsći problem związany z tym, że wolny rynek znacznie ewoluował i rozpoczął proces przemian zmieniając się w rynek typowo usługowy, lecz trzeba sobie jasno powiedzieć, że znaczna część problemów w rekrutacji ludzi dotyczy znaczącej zmiany mentalności.
Chodzi tu przede wszystkim o sprawy dotyczące podejścia do zatrudniania. Jest ono w dzisiejszych czasach inne, ponieważ szacunek do człowieka całkowicie zszedł na drugi plan, a na rynku rządzą najbardziej agresywne przedsiębiorstwa, które wychodzą z założenia, że jesli warunki pracy nie odpowiadają to członek firmy zawsze może odejść, ponieważ na jego miejsce znajdzie się trzydziestu chętnych.
Płace również moim zdaniem są zbyt niskie aby przeciętny człowiek mógł sobie pozwolić na zakup mieszkania lub samochodu. Jednak największym problemem dzisiejszego rynku sa koszty pracy.
Jest tak dlatego, że pracodawca aby dać pracownikowi wypłatę w wysokości 1000 złotych musi drugie tyle odprowadzić do urzędu, a przecież powinien miec z tego jakiś zysk, więc pracownik na wejściu powinien wygenerować około 3000 obrotu na rzecz firmy aby wszytsko grało w odpowiedni sposób. Dlatego właśnie pracodawcy zamiast inwestować w pracowników wydają pieniądze np. na obligacje skarbowe.
